wtorek, 10 październik 2017 08:32

Sukces rodzi się w bólu - historia hitu który wszyscy znamy

Napisał Radio Forever 80s

W branzy muzycznej na sukces trzeba zapracować. Przeczytaj jak na sukces zapracował ten zespół.

Mowa o norweskim zespole A-ha i ich synth-popowym hicie wszech czasów "Take On Me". Niewiele brakowało, a świat nigdy nie poznałby tego genialnego utworu. Zespół nagrywał ten utwór 3 razy w trzech różnych wersjach, a dwie z nich zostały wydane. Jednak dopiero ta trzecia osiągnęła światowy sukces. Wszystko zaczęło się we wrześniu 1982 roku kiedy gitarzysta Pal Waaktaar i klawiszowiec Magne Furuholmen postanowili założyć nowy zespól (wcześniej grali w innych grupach). Do składu dołączył wokalista Morten Harket i grupa A-ha weszła do jednego z londyńskich studiów nagraniowych.

Mieli sporo pomysłów, pracowali z dobrymi producentami, ale efekt końcowy wciąż był mizerny. Prace nad utworem "Take on me" trwały tygodniami. W końcu zespół wypracował i nagrał dwie wersje, z których był zadowolony. Druga z nich została wydana na singlu w październiku 1984 roku i... singiel poniósł sromotną klęskę. Sprzedał się jedynie w ilości 300 sztuk i w najlepszym tygodniu zajął dopiero 137 miejsce na UK Chart. Jednak zespół, a przede wszystkim jego producenci, nie poddał się.

Wszyscy uważali, że "Take on me" to świetny kawałek i trzeba nagrać go ponownie. Po kolejnych tygodniach ciężkiej pracy powstała wersja, którą znamy dziś. W kwietniu 1985 roku koncern Warner Brothers wydaje ponownie singiel "Take on me". Tym razem postanawia jednak wspomóc promocję piosenki oryginalnym teledyskiem, który niemal natychmiast staje się przebojem. Piosenka dociera do 1 miejsca listy Billboard w USA i do drugiego miejsca na UK Chart. W wielu krajach pozostaje numerem jeden przez wiele tygodni i do dzisiaj pozostaje największym, flagowym hitem zespołu.

Historia tej piosenki jest dowodem na to, że jeśli czujesz, że robisz coś fajnego, nigdy się nie poddawaj. Oprócz muzyków A-ha nad piosenką pracowało kilku producentów i inżynierów dźwięku. I co najważniejsze, mimo trudności, zespół miał ciągle wsparcie koncernu płytowego, co się nie często zdarza. W 2009 roku Morten Harket przyznał w jednym z wywiadów, że kariera A-ha to dowód na to, że warto mieć po swojej stronie koncern, który wydaje twoje płyty i wciąż w ciebie wierzy.

Na koniec prezentujemy pierwsze wydanie singla "Take on me" z 1984 roku.

Specjalne podziękowania dla fanpage Forever80s

 

Czytany 433 razy Ostatnio zmieniany środa, 18 kwiecień 2018 21:19